Klient widzi w Google lampę za 199 zł. Klika, trafia do Twojego sklepu, a tam już 249 zł. Promocja skończyła się wczoraj. Ty wiesz, skąd ta różnica. Klient widzi tylko, że po wejściu na stronę zrobiło się drożej.
Może sprawdzi jeszcze raz, czy chodzi o ten sam model. Może uzna, że sklep próbuje go czymś zwabić. A może po prostu wróci do wyników i kupi gdzie indziej. Trudno oczekiwać, że zacznie się zastanawiać, kiedy ostatnio odświeżyły się dane produktowe.
Jeśli ceny albo dostępność w Google nie zgadzają się z ofertą sklepu, warto prześledzić, skąd pochodzą te informacje. Samo poprawienie kwoty widocznej przy zdjęciu produktu może nie wystarczyć.
Spis treści (8)
Jeden produkt, kilka miejsc z ceną
W sklepie cena wygląda jak jedna liczba. W praktyce informacja o niej może być zapisana i przekazywana w kilku miejscach.
Pierwsze znasz doskonale: to karta produktu, którą ogląda klient. Drugie to dane uporządkowane, czyli opis produktu w kodzie strony przeznaczony dla wyszukiwarki. Możesz spotkać się tu z nazwą Product. Trzecie to dane wysyłane do Google Merchant Center, na przykład przez wtyczkę albo plik z ofertą sklepu.
Te informacje powinny opisywać tę samą ofertę. Jeśli na stronie jest 249 zł, a w danych wysyłanych do Google nadal 199 zł, mamy konkretną rozbieżność do wyjaśnienia. Google opisuje rolę danych na stronie i danych produktowych w dokumentacji dotyczącej ofert sprzedawców.
Gdzie dokładnie widać złą cenę?
Zanim ktokolwiek zacznie poprawiać ustawienia, zapisz, gdzie pojawiła się rozbieżność. Przy zwykłym wyniku wyszukiwania? W ofercie produktowej ze zdjęciem? W reklamie? Z punktu widzenia klienta to wszystko jest „w Google”, ale osoba szukająca przyczyny potrzebuje dokładniejszej informacji.
Zrób zrzut całej oferty, tak żeby było widać produkt, cenę i nazwę sklepu. Kliknij ją i zachowaj adres strony, na którą prowadzi. Czasem problemem okazuje się stary adres albo inny wariant produktu. Bez tego łatwo spędzić godzinę na sprawdzaniu poprawnej strony, której klient w ogóle nie oglądał.
Oddziel też dane wysłane z Twojego sklepu od tego, co zostało już wyświetlone. Informacja „właśnie wysłaliśmy nową cenę” nie znaczy jeszcze, że klient już ją widzi. Potrzebujesz wiedzieć, na którym etapie kwoty zaczynają się różnić.
Najpierw upewnij się, że porównujesz to samo
To brzmi banalnie, ale przy wariantach łatwo się pomylić. Mała lampa może kosztować 199 zł, a duża 249 zł. Klient kliknął ofertę małej, lecz strona otworzyła się z zaznaczoną dużą. Obie ceny są prawdziwe, a doświadczenie klienta nadal kiepskie.
Otwórz dokładnie ten adres, który prowadzi z oferty w Google. Sprawdź model, rozmiar, kolor, walutę i wybrany wariant. Zobacz też, czy niższa cena wymaga kodu rabatowego albo zalogowania. Cena dostępna po spełnieniu dodatkowego warunku to inna sytuacja niż zwykła promocja dla każdego.
Przy dostępności zwróć uwagę, czy komunikat dotyczy właśnie wybranego wariantu. To, że w magazynie została jedna niebieska sztuka, nie oznacza, że klient może od ręki zamówić czarną.
Sprawdź kilka różnych przypadków
Nie zaczynałabym od ręcznego przeglądania całego katalogu. Wybierz produkt ze zwykłą ceną, produkt w promocji, taki, któremu promocja właśnie się skończyła, oraz jeden niedostępny. Dorzuć model z wariantami, jeśli je sprzedajesz.
Dla każdego porównaj to, co widzi klient na stronie, z danymi w kodzie i informacjami dostępnymi w Merchant Center. Jeżeli nie zajmujesz się techniczną stroną sklepu, poproś o to osobę, która go obsługuje. Przekaż konkretne adresy i ceny, które budzą wątpliwości. To znacznie ułatwi szukanie przyczyny.
Zapisz godzinę sprawdzenia. Przy zmianach cen czas ma znaczenie: możesz porównywać aktualną stronę z plikiem przygotowanym kilka godzin wcześniej.
Gdzie mogła utknąć aktualizacja?
Załóżmy, że o dziewiątej zmieniasz cenę w sklepie. Plik dla Merchant Center powstał o szóstej i jest przygotowywany raz dziennie. Na stronie wszystko wygląda dobrze, ale do Google nadal trafia poranna oferta. Ręczna poprawka jednego produktu pomoże na chwilę. Warto ustalić, jak aktualizacje mają działać przy następnej promocji.
Inny możliwy scenariusz: wtyczka wysyła nową cenę, ale strona pokazuje jeszcze starszą wersję zapisaną w pamięci podręcznej. Albo opis produktu w kodzie pobiera kwotę z innego pola niż to widoczne obok przycisku zakupu.
Dlatego dobrze przejść całą drogę informacji: od miejsca, w którym zmieniasz cenę lub stan magazynowy, przez sklep i jego wtyczki, aż po dane przekazane Google. Na każdym etapie pytanie jest takie samo: jaka wartość jest tu teraz i kiedy została zaktualizowana?
Promocja kończy się raz. Cena potrafi wracać kilka razy
Przy promocjach sprawdź zarówno ich początek, jak i koniec. Załóżmy, że przecena kończy się w niedzielę o północy. Sklep wraca wtedy do regularnej ceny, ale kolejny plik z ofertą powstaje dopiero rano. Masz kilka godzin, w których różne miejsca mogą podawać różne kwoty. Samo sprawdzenie, czy promocja ruszyła w piątek, tego nie wychwyci.
Zapytaj osobę obsługującą integrację, co wywołuje aktualizację: każda zmiana produktu, stały harmonogram czy ręczne uruchomienie. Sprawdźcie również, czy zakończenie promocji jest traktowane tak samo jak ręczna zmiana ceny. Chodzi o ustalenie faktycznego działania sklepu, bo nazwa opcji „automatyczna synchronizacja” jeszcze wszystkiego nie wyjaśnia.
Podobną próbę warto zrobić ze stanem magazynowym. Gdy znika ostatnia sztuka, zobacz, kiedy karta produktu przestaje pozwalać na zakup i kiedy zmieniają się dane przekazywane dalej. Dzięki temu ustalisz, czy poprawiacie pojedynczą pomyłkę, czy opóźnienie, które będzie wracać przy każdym wyprzedanym produkcie.
Nie poprawiaj ręcznie pięćdziesięciu produktów, jeśli błąd jest jeden
Jeżeli rozbieżność dotyczy wielu ofert, poszukaj wspólnej cechy. Może wszystkie mają warianty, wszystkie są po zakończonej promocji albo pochodzą z jednego importu. Taka wskazówka potrafi zawęzić poszukiwania bardziej niż długa lista przypadkowych adresów.
Sprawdź też, które miejsce jest źródłem danych. Jeśli ceny pochodzą z systemu magazynowego, ręczna zmiana w sklepie może zostać nadpisana przy kolejnym imporcie. Wtedy rano wszystko będzie dobrze, a po południu błąd wróci. Warto naprawić przyczynę tam, skąd błędna wartość wyrusza w dalszą drogę.
Po poprawce wybierz jeden produkt z problematycznej grupy i prześledź następny cykl aktualizacji. Jeżeli dane nadal się zgadzają, sprawdź kilka kolejnych. To daje więcej pewności niż widok poprawnej ceny tuż po ręcznej zmianie.
Jak zgłosić problem, żeby dało się go naprawić?
Zamiast „Google pokazuje złe ceny” przekaż na przykład: „Ten produkt powinien kosztować 249 zł. Na stronie cena jest poprawna, ale w ofercie Google nadal widzę 199 zł. Promocja skończyła się wczoraj o północy. Sprawdzane dziś o 10:15”. Dołącz adres produktu, jego identyfikator i zrzut ekranu. Jeśli błąd dotyczy większej grupy, dopisz, co te produkty łączy.
Po naprawie sprawdź ponownie dane na stronie i w Merchant Center. Sam wynik w Google może potrzebować czasu na odświeżenie, więc jego stary wygląd tuż po zmianie nie musi oznaczać, że poprawka nie zadziałała.
Warto wrócić do tej krótkiej kontroli po kolejnej promocji albo aktualizacji wtyczki. Jeśli problem się powtarza i trudno znaleźć jego źródło, można uwzględnić go w audycie SEO sklepu. Klient powinien móc spokojnie kupić produkt za cenę, która go zainteresowała. Wyjaśnianie, który system nie zdążył się zaktualizować, zostawmy na zapleczu.

Dodaj komentarz