,

Jak posprzątałyśmy SEO ponad 400 produktów w sklepie na WooCommerce (i dlaczego sitemapa gubiła co piąty produkt)

·

Jak posprzątałyśmy SEO ponad 400 produktów w sklepie na WooCommerce (i dlaczego sitemapa gubiła co piąty produkt)

Sklep internetowy z upominkami i kartkami okolicznościowymi, ok. 430 produktów na WooCommerce. Klient poprosił nas o zwykłą listę tytułów i opisów meta. Po drodze znalazłyśmy 150 skopiowanych opisów, mapę witryny, która gubiła co piąty produkt, i kilka pocztówek, które w Google udawały zupełnie inne produkty. Wszystko poprawiłyśmy, wdrożyłyśmy masowo i zweryfikowałyśmy co do znaku.

Punkt wyjścia

Sklep rośnie szybko. Przed każdą okazją, od Dnia Chłopaka po święta, dochodzą nowe wzory kartek, kubków i breloków. Nowy produkt najczęściej powstaje tak samo: kopiuje się stary i podmienia zdjęcie oraz nazwę. Tytuł SEO i meta description zostają po poprzedniku.

Klient chciał od nas na początek tylko arkusz: nazwa, adres, title i description każdego produktu. Uznałyśmy, że skoro i tak przechodzimy przez cały katalog, sprawdzimy też, co z tych danych wynika.

Krok 1: inwentaryzacja z kodu strony, nie z panelu

Pobrałyśmy listę wszystkich opublikowanych produktów, a potem z kodu każdej strony wyciągnęłyśmy tytuł i opis, które faktycznie widzi Google. Panel potrafi pokazywać co innego niż strona, zwłaszcza gdy część tytułów generuje szablon wtyczki SEO. Pierwsze sortowanie arkusza wystarczyło, żeby zobaczyć skalę problemu:

  • ok. 150 produktów miało opis skopiowany z innego produktu, a ponad 60 kartek dzieliło jedno i to samo zdanie o grubym papierze i kopercie,
  • ponad 90 produktów miało zduplikowany title,
  • pocztówka dla pielęgniarek i pocztówka dla działkowców miały w Google tytuł i opis pocztówki dla motocyklistów,
  • breloki do kluczy opisywał tekst zawieszki zapachowej do samochodu, i to z literówkami,
  • ponad połowa opisów przekraczała 160 znaków, więc w wynikach i tak byłaby ucięta. Rekordziści mieli po 700–1100 znaków.

Nikt tego nie zrobił celowo. Tak po prostu wygląda katalog, który rośnie przez kopiowanie.

Krok 2: sitemapa, która sama sobie przeczyła

Przy okazji porównałyśmy listę produktów z mapą witryny. Wynik był dziwniejszy, niż się spodziewałyśmy: ponad 90 opublikowanych produktów w ogóle nie było w sitemapie, za to było w niej 15 adresów, które od dawna zwracały błąd 404.

Mapa miała 433 wpisy, ale tylko 357 unikalnych adresów, bo 76 produktów występowało w niej dwa razy. Kiedy sprawdzałyśmy to drugi raz, liczba brakujących produktów zdążyła wzrosnąć.

Przyczyna okazała się ciekawa. Rank Math dzielił produkty na pliki po 200 sztuk, posortowane według daty ostatniej modyfikacji, i każdy plik przechowywał osobno. W sklepie działa synchronizacja, która co kilka minut aktualizuje produkty, więc większość z nich miała datę modyfikacji z tego samego dnia. Produkty cały czas zmieniały kolejność, a każdy plik mapy powstawał z innego stanu listy. Część trafiała do dwóch plików, część do żadnego.

Rozwiązanie zajęło minutę: podniesienie limitu linków na plik do 1000. Wszystkie produkty zmieściły się w jednej mapie, bez duplikatów i bez błędów 404.

Jeśli Twój sklep ma integrację z hurtownią, BaseLinkerem albo marketplace’em, sprawdź to u siebie. Wystarczy policzyć adresy w sitemapie i porównać z liczbą unikalnych.

Krok 3: nowe tytuły i opisy dla prawie całego katalogu

Przyjęłyśmy kilka prostych zasad:

  • title do 60 znaków: na początku słowo kluczowe (rodzaj produktu i okazja albo adresat), potem hasło z produktu, a gdy się zmieści, nazwa marki,
  • description 120–160 znaków z wezwaniem do działania na końcu,
  • każdy tekst unikalny, bez ani jednej pary identycznych tytułów czy opisów,
  • tylko prawdziwe fakty: pojemności kubków, zapachy kosmetyków i wymiary plakatów brałyśmy z istniejących opisów, niczego nie dopisywałyśmy,
  • język marki: sklep komunikuje się z humorem i dystansem, więc opisy nie mogły brzmieć jak katalog hurtowni.

Przykład z pocztówką, która w Google udawała inny produkt:

PrzedPo
TitlePocztówka dla motocyklisty (na stronie pocztówki dla pielęgniarek)Pocztówka dla pielęgniarki i pielęgniarza | [marka]
DescriptionZabawna pocztówka dla fana motoryzacji i humoru z przymrużeniem oka…Pocztówka dla pielęgniarek i pielęgniarzy, którzy zasługują na więcej podziękowań. Dołącz ją do prezentu lub wręcz solo. Zamów w sklepie!

Z całego katalogu tylko 11 produktów nie wymagało żadnej zmiany.

Jedna uwaga z kuchni: w pierwszej wersji arkusza sprawdzałyśmy duplikaty i braki, a długości nie. Wyłapała to klientka i dopiero druga runda objęła wszystkie produkty. Od tamtej pory długość tekstu jest stałym punktem naszej listy kontrolnej.

Krok 4: wdrożenie bez klikania ponad 400 razy

Ręczne przepisanie tego w edytorze produktu zajęłoby kilka dni i gwarantowało literówki. Zrobiłyśmy to inaczej:

  • klient zatwierdził finalną wersję w Arkuszu Google,
  • nowe wartości zapisałyśmy bezpośrednio do pól Rank Math, tą samą drogą, której używa edytor produktu,
  • najpierw test na dwóch produktach i sprawdzenie, czy strona pokazuje nowe dane także niezalogowanym gościom, bo cache potrafi tu zaskoczyć,
  • po akceptacji reszta partiami, z przerwami między zapytaniami, a skrypt zatrzymywał się przy pierwszym błędzie,
  • na koniec pobrałyśmy wszystkie 420 opublikowanych stron i porównałyśmy je z arkuszem co do znaku. Zgadzało się wszystko.

Zatrzymanie przy pierwszym błędzie przydało się od razu: w trakcie wdrożenia WordPress wylogował sesję. Żaden produkt nie został zapisany w połowie, a po ponownym zalogowaniu całość przeszła bez błędów.

Co możesz sprawdzić u siebie

  • Wyciągnij tytuły i opisy z kodu strony, nie z panelu. Dopiero wtedy widać, co naprawdę trafia do Google.
  • Posortuj opisy i policz duplikaty. W sklepie, który rośnie przez kopiowanie produktów, prawie na pewno je znajdziesz.
  • Porównaj liczbę produktów z liczbą unikalnych adresów w sitemapie. Jeśli się nie zgadza, sprawdź dlaczego.
  • Wdrażaj masowo, ale z testem na początku i weryfikacją na końcu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *