Krótka odpowiedź: nie zaczynaj od klawiatury. Zacznij od jednej kartki, na której zapiszesz trzy rzeczy: kto to przeczyta, na jakie pytanie ma dostać odpowiedź i co ma zrobić po przeczytaniu. Dopiero wtedy pisz. Tekst, który powstaje bez tych trzech zdań, zawsze wychodzi ogólny, bo autor pisze wtedy do nikogo.
Ten poradnik powstał w 2019 roku. Przepisaliśmy go we wrześniu 2026, głównie dlatego, że dziś każdy może wygenerować tekst w pół minuty i pytanie „jak pisać” znaczy coś zupełnie innego niż wtedy.
Spis treści (8)
Trzy zdania, które trzeba mieć przed pisaniem
Wypisz je dosłownie, jednym zdaniem każde. Zajmuje to pięć minut i oszczędza dwie godziny przepisywania.
- Kto to przeczyta. Nie „klient”, tylko „właściciel piekarni z trzema punktami, który ma stronę sprzed ośmiu lat i wie, że coś z nią nie tak”. Im konkretniej, tym łatwiej się pisze.
- Na jakie pytanie odpowiadasz. Jedno pytanie na jedną stronę. Jeśli masz cztery, potrzebujesz czterech stron, a nie czterech akapitów.
- Co ma się stać po przeczytaniu. Telefon, formularz, pobranie cennika, przejście do oferty. Jeśli nie wiesz, czytelnik też nie będzie wiedział.
Najlepsze źródło pytań masz już u siebie: zgłoszenia z formularza, historia rozmów, pytania zadawane przez telefon. Tego nie ma w żadnej bazie fraz, a trafia w intencję celniej niż jakiekolwiek narzędzie.
Szkielet strony usługowej, który się sprawdza
Ten układ przepisujemy klientom od lat i rzadko coś w nim zmieniamy. Kolejność ma znaczenie, bo odpowiada kolejności pytań w głowie czytelnika.
- Nagłówek, który nazywa usługę tak, jak nazywa ją klient. Nie „kompleksowe rozwiązania grzewcze”, tylko „montaż pomp ciepła we Wrocławiu”.
- Dwa zdania o tym, dla kogo to jest. Czytelnik ma w nich rozpoznać siebie albo pójść dalej. Oba wyniki są dobre.
- Co dokładnie robisz. Lista, nie akapit. Konkrety, nie przymiotniki.
- Ile to kosztuje. Choćby widełki albo „od”. Strona bez żadnej liczby generuje zapytania od osób, które i tak nie kupią, i odpycha te, które kupiłyby od razu.
- Dlaczego Ty. Jedna rzecz, której nie napisze konkurencja: liczba realizacji, konkretny przypadek, sprzęt, gwarancja.
- Dowód. Zdjęcie własnej roboty, opinia z imieniem, nazwa klienta.
- Co dalej. Jedno wyraźne wezwanie, nie trzy różne.
- Pytania, które dostajesz najczęściej. Trzy albo cztery, z prawdziwymi odpowiedziami.
Ostatni punkt robi podwójną robotę. Odpowiada czytelnikowi i daje wyszukiwarce gotowy kawałek tekstu do zacytowania, o czym więcej w tekście o pozycji zero i odpowiedziach AI.
Ile tekstu powinno być na stronie
Tyle, żeby odpowiedzieć na pytanie, i ani znaku więcej. To nie jest wykręt, tylko stanowisko samego Google. W przewodniku o tworzeniu treści pomocnej, aktualizowanym w grudniu 2025, wśród pytań kontrolnych stoi takie: czy piszesz pod konkretną liczbę znaków, bo gdzieś usłyszałeś, że Google ma preferowaną długość. Google dopisuje w nawiasie, że nie ma.
W praktyce strona usługowa mieści się zwykle w 2 500–4 000 znaków, wpis poradnikowy w 6 000–12 000. Ale to obserwacja z naszej pracy, nie reguła. Jeśli pytanie da się wyczerpać w 1 500 znakach, dopisywanie reszty tylko rozcieńcza odpowiedź.
Co dziś zrobić z AI
Pytanie, które dostajemy najczęściej: czy Google karze za teksty pisane przez AI. Nie karze, i mówi to wprost we własnej dokumentacji. Problemem nie jest narzędzie, tylko masowa produkcja stron bez wartości dla czytelnika, która podpada pod politykę antyspamową. Google dodaje przy tym dwie rzeczy warte zapamiętania: odpowiedzialność za poprawność treści spoczywa na Tobie, i warto rozważyć napisanie, w jaki sposób treść powstała, jeśli ma to w danym przypadku sens.
Z naszej praktyki wychodzi prosty podział pracy.
- Do czego AI się nadaje: rozpisanie struktury, wyciągnięcie pytań z zapisanych rozmów z klientami, przepisanie zbyt długiego akapitu, sprawdzenie, czy nie powtarzasz się trzy razy, tłumaczenie.
- Do czego się nie nadaje: liczby, ceny, terminy, nazwy narzędzi i wszystko, co można sprawdzić. Model poda to płynnie i czasem nieprawdziwie, a odpowiadasz Ty.
- Czego nie zrobi za Ciebie: nie zna Twoich realizacji, nie wie, co mówią Twoi klienci przez telefon, i nie napisze zdania, którego nie da się znaleźć na dwudziestu innych stronach. A to jest dokładnie ta część, która sprzedaje.
Sprawdzian jest jeden i zajmuje minutę: przeczytaj tekst na głos. Jeśli brzmi jak coś, co mógłby napisać dowolny wykonawca w Polsce, to nie jest jeszcze Twój tekst.
Czego Google nie potrzebuje, choć internet twierdzi inaczej
W lipcu 2026 Google opublikowało przewodnik o tym, jak przygotować treść pod funkcje generatywne wyszukiwarki. Najbardziej przydatna jest w nim lista rzeczy zbędnych, bo każda z nich krąży po branżowych blogach jako obowiązek:
- plik
llms.txt, bo jak pisze Google, sama wyszukiwarka z niego nie korzysta, - dzielenie treści na „chunki” pod modele,
- osobny styl pisania „pod AI”,
- nadmiar danych strukturalnych.
Zostaje to, co Google powtarza od lat: unikalne spojrzenie zamiast powtarzania cudzych informacji, doświadczenie zamiast ogólników, poprawny i czytelny kod strony oraz treść, do której robot ma dostęp. Nudne, ale to jest cała lista.
Sześć błędów, które widzimy najczęściej
- Pierwszy akapit o firmie zamiast o czytelniku. „Jesteśmy dynamicznie rozwijającą się firmą z wieloletnim doświadczeniem” nie mówi nic i zajmuje najcenniejsze miejsce na stronie.
- Brak jakiejkolwiek liczby. Cena, czas realizacji, zasięg, liczba wykonanych zleceń. Jedna konkretna liczba robi dla wiarygodności więcej niż trzy akapity o pasji.
- Wyliczanka miast na dole strony. Google opisuje to we własnej polityce antyspamowej jako przykład upychania słów kluczowych. Jeśli chcesz być widoczny w kilku miastach, potrzebujesz osobnych podstron z unikalną treścią.
- Ta sama treść na kilku podstronach. Podmieniona nazwa miasta albo usługi to nadal ta sama strona. Wyszukiwarka wybierze jedną z nich, a pozostałe zostaną bez ruchu.
- Nagłówki, które nic nie mówią. „Nasza oferta”, „Dlaczego my”, „Podsumowanie”. Nagłówek, który zadaje pytanie, pracuje. Ozdobnik nie.
- Tekst napisany raz i zostawiony na sześć lat. Ceny się zmieniają, narzędzia znikają, nazwy usług Google się zmieniają. Stara treść nie jest neutralna, tylko szkodzi.
Ostatni punkt piszemy ze świadomością, że sami go łamaliśmy. Ten tekst leżał nietknięty od 2019 roku i zbierał ponad dziesięć tysięcy wyświetleń rocznie przy dwóch kliknięciach.
Kiedy lepiej to komuś oddać
Pisanie własnych tekstów ma jedną przewagę, której nie kupisz: nikt nie zna Twojej roboty lepiej niż Ty. Ma też jedną wadę: zwykle nie ma na to czasu, więc strona stoi pusta miesiącami. Pół roku czekania na idealny tekst jest gorsze niż przyzwoity tekst opublikowany w tym tygodniu.
Rozwiązanie pośrednie sprawdza się najczęściej: Ty dajesz wiedzę i konkrety w pół godziny rozmowy, ktoś inny układa z tego tekst. Tak robimy plan treści i tak powstaje większość tekstów, które piszemy dla klientów. Jeśli wolisz zrobić to sam, wystarczy lista z tego wpisu.
Najczęstsze pytania
Od czego zacząć pisanie tekstów na stronę?
Od trzech zdań zapisanych na kartce: kto to przeczyta, na jakie pytanie odpowiadasz i co czytelnik ma zrobić po przeczytaniu. Potem układasz szkielet z nagłówków i dopiero wtedy piszesz. Pierwsza wersja ma być kompletna, nie ładna.
Ile znaków powinien mieć tekst na stronę internetową?
Google mówi wprost, że nie ma preferowanej długości. Z naszej praktyki strona usługowa mieści się zwykle w 2 500–4 000 znaków, a wpis poradnikowy w 6 000–12 000. Jeśli odpowiedź kończy się wcześniej, tekst też powinien.
Czy Google karze za teksty pisane przez AI?
Nie. Dokumentacja Google mówi o czym innym: problemem jest masowe generowanie stron bez wartości dla czytelnika, co narusza politykę antyspamową. Za poprawność treści odpowiada wydawca, niezależnie od tego, czym ją napisał.
Ile kosztuje napisanie tekstów na stronę?
Na rynku spotkasz wszystko od kilkudziesięciu złotych za tysiąc znaków po kilkaset. Różnica siedzi nie w pisaniu, tylko w tym, czy ktoś przed napisaniem sprawdził, czego szukają Twoi klienci, i czy porozmawiał z Tobą o konkretach. Tekst napisany bez tego jest tani z bardzo konkretnego powodu.
Czy warto pisać bloga, skoro odpowiedzi daje dziś AI?
Warto, ale inaczej niż kiedyś. Tekst, który powtarza to, co jest na dwudziestu innych stronach, nie ma już po co powstawać. Tekst, który zawiera Twoje dane, Twój przypadek i Twoją liczbę, ma szansę zostać zacytowany w odpowiedzi AI, a to dziś częstsze wejście do gry niż dziesiąta pozycja w wynikach.
Ostatnia aktualizacja:

Dodaj komentarz