Monitoring pozycji w Google – 7 narzędzi i ceny na 2026

·

zaktualizowano
Okładka wpisu: Monitoring pozycji w Google, 7 narzędzi i ceny na 2026

Ten tekst powstał w marcu 2020 i opisywał sześć narzędzi. Od tamtej pory jedno przeszło na licencję instalowaną na własnym serwerze, wszystkie podniosły ceny, a we wrześniu 2025 Google wyłączyło parametr, na którym opierał się cały rynek monitoringu pozycji. Przepisaliśmy go od zera. Ceny sprawdziliśmy 21 września 2026 w cennikach producentów.

Zacznij jednak nie od wyboru narzędzia, tylko od pytania, czy w ogóle go potrzebujesz.

Search Console wystarcza częściej, niż przyznają sprzedawcy narzędzi

Google Search Console jest darmowe i pokazuje dane z pierwszej ręki: ile razy Twój adres pojawił się w wynikach, ile razy ktoś w niego kliknął i na jakiej pozycji. Żadne płatne narzędzie nie ma dostępu do tych liczb. Wszystkie je szacują, odpytując wyszukiwarkę z zewnątrz.

Haczyk siedzi w słowie „średnia”. Google liczy średnią pozycję ze wszystkich wyświetleń, a wyświetlenia biorą się z różnych lokalizacji, urządzeń i historii wyszukiwania. Dokumentacja Google podaje wprost taki przykład: jeśli w jednym zapytaniu Twoja strona stoi na miejscach 2, 4 i 6, a w drugim na 3, 5 i 9, raport pokaże 2,5. Nie zobaczysz tej liczby w żadnym pojedynczym wyszukiwaniu.

Czego Search Console nie zrobi: nie pokaże konkurencji na tej samej frazie, nie sprawdzi pozycji w konkretnym mieście na żądanie i nie da wykresu, który wyślesz klientowi bez komentarza. Do tego służą osobne narzędzia.

Co się stało we wrześniu 2025 i dlaczego wykresy zwariowały

Około 12–14 września 2025 Google wyłączyło obsługę parametru &num=100, który pozwalał wyświetlić sto wyników na jednej stronie zamiast dziesięciu. Dla zwykłego użytkownika to drobiazg. Dla rynku SEO była to jedna z większych zmian ostatnich lat.

Skutki widać w danych do dziś:

  • na części witryn wyświetlenia w Search Console spadły nawet o około 90%,
  • liczba unikalnych fraz, na które strona się pokazywała, spadła miejscami o 77–80%,
  • kliknięcia zwykle nie drgnęły,
  • średnia pozycja „poprawiła się”, choć nic się nie poprawiło.

Wyjaśnienie jest prozaiczne. Spora część wyświetleń z dalekich pozycji pochodziła nie od ludzi, tylko od narzędzi pobierających setkę wyników jednym zapytaniem. Kiedy Google zamknęło tę furtkę, sztuczne wyświetlenia zniknęły z raportów. Dane nie zrobiły się gorsze, tylko uczciwsze.

Narzędzia do monitoringu pozycji zapłaciły za to inaczej: żeby zobaczyć TOP100, muszą teraz wysłać dziesięć zapytań zamiast jednego. Koszt infrastruktury urósł dziesięciokrotnie, pojawiły się captche i blokady adresów IP, a użytkownicy kilku dużych platform zobaczyli w raportach puste miejsca. Senuto przez pewien czas pokazywało pozycje od 11 do 100 jako myślniki.

Praktyczny wniosek na dziś: nie porównuj wyświetleń sprzed i po wrześniu 2025, bo porównasz dwie różne jednostki miary. Do oceny rok do roku bierz kliknięcia.

Kiedy płatny monitoring zarabia na siebie

Cztery sytuacje, w których abonament ma sens:

  • Prowadzisz cudze strony. Klient chce wykresu i listy fraz, nie wykładu o tym, jak Google liczy średnią pozycję.
  • Pracujesz lokalnie. Pozycja na „dekarz” w Katowicach i w Gdańsku to dwie różne liczby, a Search Console pokaże Ci jedną.
  • Chcesz widzieć konkurencję. Spadek z trójki na siódemkę znaczy co innego, gdy wyprzedził Cię jeden serwis, a co innego, gdy weszła nowa sekcja z odpowiedzią AI.
  • Wdrażasz zmiany i potrzebujesz reakcji dziennej. Search Console dowozi dane z opóźnieniem, a przy migracji albo przebudowie adresów dwa dni to dużo.

Jeśli żadna z nich nie pasuje, zostań przy Search Console i arkuszu. Trzydzieści siedem złotych miesięcznie to niedużo, ale narzędzie, do którego nie zaglądasz, kosztuje tyle samo co takie, z którego korzystasz.

Siedem narzędzi, stan na wrzesień 2026

Polskie narzędzia podają ceny brutto, zagraniczne netto. Przy porównywaniu warto o tym pamiętać, bo różnica robi 23%.

SeoStation

Polski weteran i najczęstszy wybór małych agencji. Pakiety kosztują 37 zł za 50 fraz, 57 zł za 100, 127 zł za 300 i 500 zł za 500 fraz miesięcznie, z każdym miesiącem dokładając kilka fraz gratis. Historia trzymana od roku do trzech lat zależnie od pakietu, czternaście dni testów bez karty.

Rzecz, która przesądza w 2026: SeoStation codziennie sprawdza, dla których fraz Google generuje odpowiedź AI, i czy Twoja strona jest w niej cytowana. Bez dopłaty, dla każdej monitorowanej frazy.

ASPS

Najtańsze sensowne wejście na rynek. Pięć fraz za darmo, 25 fraz za 11 zł, 100 za 35 zł, 500 za 134 zł, 1 000 za 240 zł miesięcznie, we wszystkich pakietach bez limitu projektów. To ostatnie ma znaczenie, jeśli obsługujesz wielu klientów z małą liczbą fraz każdy.

Do tego codzienne sprawdzanie pozycji w 125 wersjach krajowych Google, analiza kanibalizacji fraz, alerty push, raporty PDF i API. Przeglądy od AI narzędzie oznacza jako nowość, więc funkcja jest świeża i warto ją przetestować, zanim się na niej oprzesz.

Stat4Seo

Jedyna pozycja na liście, która nie jest abonamentem. Kupujesz licencję raz, instalujesz oprogramowanie na własnym serwerze i dane zostają u Ciebie. Producent nie ma do nich dostępu. System nie ma limitu fraz ani projektów, ogranicza Cię tylko serwer i liczba dostępnych proxy.

Zanim się skusisz: sprawdzanie pozycji wymaga osobnego silnika, na przykład DataForSEO albo Scrapingdog, i to Ty płacisz za te zapytania. Po wyłączeniu num=100 jest ich dziesięć razy więcej niż kiedyś. Narzędzie działa nieprzerwanie od 2009 roku, ale aktualizacje, do 2024 darmowe, bywają dziś płatne.

Webpozycja

Rozliczenie nie za frazy, tylko za liczbę sprawdzeń dziennie i liczbę domen. W darmowym pakiecie dostajesz 10 domen i 15 sprawdzeń na dobę, z historią trzymaną trzy miesiące. Premium+ startuje od 19 zł za 200 domen, VIP+ od 131 zł za 500 domen i 1 100 sprawdzeń dziennie, a wariant agencyjny obsługuje ponad tysiąc domen.

Ten model opłaca się przy wielu domenach z kilkoma frazami każda. Przy jednej domenie i dwustu frazach wypada drożej niż konkurencja.

Senuto

Monitoring jest tu jednym z modułów, a nie całym produktem. Lite kosztuje 35 € miesięcznie plus VAT i daje 5 projektów oraz 150 fraz, Basic 72 € (10 projektów, 300 fraz), Advanced 146 € (20 projektów, 1 000 fraz), Prime 288 € (50 projektów, 5 000 fraz). Przy płatności rocznej dostajesz dwa miesiące gratis, przy Prime cztery. Czternaście dni testów.

Raport widoczności w odpowiedziach AI jest w każdym planie, a od Advanced wzwyż dochodzi API i dostęp przez MCP, czyli możliwość odpytywania danych bezpośrednio z asystenta AI. Jeśli potrzebujesz wyłącznie monitoringu, przepłacisz. Jeśli i tak korzystasz z analizy widoczności i bazy fraz, moduł masz w pakiecie.

Semstorm

Plan Premium to 249 zł miesięcznie za 1 000 zwykłych fraz i 100 fraz w monitoringu odpowiedzi AI, Business 599 zł (5 000 i 500), Agency 899 zł (10 000 i 1 000). Frazy AI liczone są osobno, co jest uczciwe, bo ich sprawdzanie kosztuje producenta wielokrotnie więcej.

Semstorm pokazuje przy okazji, które marki Google promuje w odpowiedziach AI na Twoje frazy. To bywa bardziej pouczające niż własna pozycja.

Ahrefs

Najdroższy i najbardziej rozbudowany. Lite to 129 $ miesięcznie i 750 monitorowanych fraz, Standard 249 $ i 2 000 fraz, Advanced 449 $ i 5 000 fraz, Enterprise 1 499 $ przy zobowiązaniu rocznym. Jest też Starter za 29 $ z mocno ograniczonym dostępem do danych.

Osobny produkt Brand Radar, liczący obecność marki w wyszukiwarkach opartych na AI, startuje od 199 $ miesięcznie. Kupowanie Ahrefsa wyłącznie po to, żeby sprawdzać pozycje, nie ma ekonomicznego sensu. Kupuje się go dla analizy linków, konkurencji i bazy fraz, a monitoring dostaje przy okazji.

Ceny obok siebie

NarzędzieWejścieOkoło 300–500 frazModel
ASPS0 zł (5 fraz)87–134 złabonament, brutto
Webpozycja0 zł (15 sprawdzeń)od 131 złabonament, brutto
SeoStation37 zł (50 fraz)127–500 złabonament, brutto
Semstorm249 zł (1 000 fraz)249 złabonament, brutto
Senuto35 € (150 fraz)146 €abonament, netto
Ahrefs129 $ (750 fraz)129–249 $abonament, netto
Stat4Seolicencja jednorazowabez limitu frazwłasny serwer plus koszt zapytań
Stan na 21 września 2026. Producenci zmieniają cenniki, więc przed zakupem sprawdź aktualne stawki u źródła.

Sama pozycja to dziś za mało

W 2020 roku pytanie brzmiało „które miejsce zajmuję na tę frazę”. Dziś trzeba dodać drugie: „czy w ogóle ktoś zobaczy listę wyników”. Nad organicznymi rezultatami coraz częściej stoi odpowiedź wygenerowana przez model, z kilkoma źródłami, i to ona zbiera uwagę.

Dlatego wszystkie liczące się narzędzia z tej listy dołożyły w ciągu roku monitoring przeglądów od AI. Sprawdzają dwie rzeczy: czy dla danej frazy Google generuje odpowiedź, i czy Twoja domena pada w niej jako źródło.

Osobną kategorią jest widoczność w AI poza wyszukiwarką, czyli w ChatGPT, Gemini czy Perplexity. Tym zajmują się narzędzia takie jak Profound, Otterly, Peec AI, ZipTie czy wspomniany Brand Radar. Mierzą, jak często model wymienia Twoją markę w odpowiedzi na pytania z Twojej branży i w jakim towarzystwie. Rynek jest młody i ceny potrafią być wyższe niż za klasyczny monitoring pozycji, więc zanim wykupisz abonament, zdefiniuj, na jakie pytania Twoja marka w ogóle powinna padać.

Co jeszcze warto mieć na wykresie

Pojedyncza fraza skacze z tygodnia na tydzień i sama w sobie niewiele mówi. Kierunek widać dopiero w czterech liczbach.

  • Liczba fraz w TOP3, TOP10 i TOP50. Trzy liczby zamiast dwustu wierszy. Ruch robi się dopiero w TOP3, TOP10 to przedsionek, a TOP50 mówi, ile pracy jeszcze przed Tobą.
  • Widoczność. Jeden wskaźnik ważony pozycją i liczbą wyszukiwań. Nie da się go przeliczyć na złotówki, ale pokazuje trend szybciej niż cokolwiek innego.
  • Szacowany ruch. Traktuj jako kierunkowskaz, nie prognozę. Prawdziwe kliknięcia masz w Search Console i tylko one się liczą przy rozliczeniu.
  • Skład wyników na Twoje frazy. Trzecie miejsce pod mapami, grafiką i odpowiedzią AI to zupełnie inne trzecie miejsce niż trzecie miejsce w czystej dziesiątce.

Jak czytać te dane, żeby się nie oszukiwać

Pozycja bez wyszukiwań jest warta zero. Pierwsze miejsce na frazę, której nikt nie wpisuje, wygląda świetnie w raporcie i nie przynosi ani jednego zapytania. Zanim dodasz frazę do monitoringu, sprawdź, czy ktoś jej szuka.

Jedno wyszukiwanie niczego nie dowodzi. Google dopasowuje wyniki do lokalizacji, urządzenia i historii. To, co widzisz na swoim laptopie, jest Twoją prywatną wersją wyników, nie stanem faktycznym.

Kliknięcie jest ważniejsze od pozycji, a zapytanie od kliknięcia. Wzrost z dziewiątego miejsca na czwarte przy zerowej liczbie kliknięć znaczy, że problem siedzi w tytule i opisie, nie w pozycji. Dobry audyt SEO zaczyna się od tej różnicy, a nie od listy fraz.

Uważaj na raporty, które pokazują wyłącznie wzrosty. Przy dwustu monitorowanych frazach zawsze znajdzie się dwadzieścia, które w danym tygodniu urosły. Raport złożony z samych zielonych strzałek mówi więcej o autorze niż o wynikach.

Jak to wygląda u nas

Źródłem prawdy jest Search Console, bo tylko ona pokazuje realne kliknięcia. Narzędzie do monitoringu trzymamy do rzeczy, których Search Console nie zrobi: podglądu konkurencji, pozycji w konkretnym mieście i dziennej reakcji po wdrożeniu zmian. Raport dla klienta zawiera kliknięcia i zapytania z formularza, a pozycje są w nim dodatkiem, nie bohaterem.

Jeśli nie wiesz, od czego zacząć u siebie, napisz. Pokażemy, co widać w Twojej Search Console, zanim cokolwiek kupisz.

Najczęstsze pytania

Czy da się sprawdzić pozycję strony za darmo?

Tak. Search Console pokazuje średnią pozycję dla każdej frazy, na którą strona się wyświetla, i jest bezpłatna dla właściciela witryny. Darmowe pakiety mają też ASPS (5 fraz) i Webpozycja (15 sprawdzeń dziennie).

Dlaczego narzędzie pokazuje inną pozycję niż to, co widzę w Google?

Bo widzisz wyniki dopasowane do swojej lokalizacji, urządzenia i historii wyszukiwania. Narzędzie sprawdza pozycję z określonego miejsca i bez Twojej historii. Search Console podaje z kolei średnią ze wszystkich wyświetleń, która nie musi odpowiadać żadnemu pojedynczemu wyszukiwaniu.

Ile fraz warto monitorować?

Przy małej stronie usługowej zwykle 30–80: frazy sprzedażowe, nazwa marki i po dwie frazy na każdą podstronę ofertową. Listy na kilkaset pozycji mają sens przy sklepach i przy pracy na wielu lokalizacjach. Większa lista nie poprawia wyników, tylko podnosi rachunek.

Ostatnia aktualizacja:

2 odpowiedzi na “Monitoring pozycji w Google – 7 narzędzi i ceny na 2026”

  1. Grzesiek

    Od wielu lat korzystam z webpozycja i póki stawka za sprawdzanie ponad 200 fraz wynosi 29zł nie mam zamiaru szukać alternatywy 😉

  2. Na rynku powstaje nowy system monitorowania pozycji. Jest to seotulip.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *