W swojej pracy widziałam wiele raportów z działań SEO, od tych bardziej rozbudowanych, przez te, które nie mówiły nic mi, a co dopiero klientowi. Wielokrotnie łapałam się za głowę, bo raporty wyglądały pięknie, były kolorowe, miały po kilkanaście stron… wiedzy bezużytecznej. Jestem dość konkretna i lubię przekazywać informacje, jak mawiała moja polonistka “krótko i węzłowato”, dlatego scrollowanie raportu, który był kolorowy, ale nie mówił nic, powodowało tylko moją irytację i poczucie traconego czasu. Co dopiero ma powiedzieć klient, który płaci za “jakieś” działania, ale nie wie za jakie?

Raport SEO – jak nie powinien wyglądać?

Poniżej znajdują się elementy, które nic nie wnoszą do raportu albo wnoszą niewiele. To właśnie “dzięki nim” klient ma poczucie, że agencja SEO robi wiele, bo przecież raport SEO ma kilkadziesiąt stron. Pomijam już przypadki, wcale nie takie osobliwe, w których raport ograniczał się do dwóch załączników – raportu pozycji ze Stat4SEO oraz faktury.

Wypełniacze raportów to najczęściej:

  • informacje o dodaniu strony do katalogów w formie “witryna została dodana do 20 katalogów firm” – koniec, żadnych konkretów, a przecież od razu nasuwa się pytanie JAKICH?
  • informacje o zdobyciu linków do witryny w formie “zbudowanie 10 linków prowadzących do strony” – oczywiście bez konkretów, o jakie linki chodzi.
  • informacje o liczbie wyświetleń strony, nie ruchu z wyników organicznych, a o liczbie wyświetleń witryny w Google – no faktycznie, jest to cenna informacja dla klienta, która pozornie daje sygnał, że działania SEO przynoszą efekty.
  • informacje o liczbie pozycjonowanych fraz, często liczonych w setkach – analizowałam takie zestawienia wielokrotnie – zwykle 5-10% fraz miało sensowny potencjał wyszukiwawczy.
  • informacje o liczbie wpisów w serwisach społecznościowych – znowu bez konkretów.
  • obrazki, wykresy, informacje czym jest SEO, co to jest Google Analytics – na stałe osadzone z tego typu raportach.

Wnioski? Można mieć wrażenie, że klient dostaje dużo w ramach tych X złotych miesięcznie, które płaci. Nie jest często jednak w stanie zweryfikować działań podjętych przez agencję. Czego brakuje? KONKRETÓW!

Raport SEO – co powinno się w nim znaleźć?

W pracy z klientami stawiam na konkrety. Nie tylko w przypadku przedstawiania raportów z pracy w danym miesiącu, ale już na etapie wstępnych rozmów przed podjęciem współpracy. Jeśli klient ma budżet na poziomie 400-500 zł, to mówię, że w tej sytuacji nie ma sensu podejmować działań, bo niewiele zdziałamy, a zwrot z inwestycji nastąpi długo po tym, kiedy sfrustrowany brakiem efektów klient złoży wypowiedzenie. Jeśli chce gwarancji na pozycjonowanie, to również mówię, że nie mogę mu jej dać – pozycjonowanie to działanie “na podwórku Google”, jak więc mielibyśmy, jako agencja, zagwarantować cokolwiek, skoro na pozycje wpływ ma kilkaset czynników, często niezależnych od nas?

W raportach, które tworzymy ręcznie (słowo klucz), umieszczamy następujące informacje:

  • jakie konkretne działania optymalizacyjne były prowadzone w danym miesiącu. Zresztą jest to raczej tylko spisanie podsumowania, bo klient na bieżąco jest informowany o tym, co się dzieje u niego na stronie.
  • co składało się na konsultacje – te często odbywają się mailowo, zaznaczamy to – klient doskonale wie o co pytał, co z nami omawiał.
  • jakie działania contentowe na stronie zostały wykonane – czy były to opisy kategorii, jeśli tak, to jakich, artykuły na blogu, poprawianie opisów produktów etc.
  • linki, które zdobyliśmy dla poszczególnych podstron – ich liczba i wyszczególnienie, jakie dokładnie. Niektórzy klienci proszą o dodatkowe parametry tych linków – nie ma problemu, dajemy mu je.
  • statystyki – zestawienie i porównanie ruchu z Google Analytics w ujęciu miesięcznym, rocznym, widoczność strony mierzona narzędziami typu Senuto, Semstorm.
  • plany na przyszłe miesiące, sugestie, co możemy w ramach działań zrobić my, a co klient.

Przyznam szczerze, że robienie raportów, tak samo, jak drukowanie faktur do księgowej, to czynności, które nie należą do moich ulubionych. To praca powtarzalna co miesiąc – trzeba dodać linki do artykułów, zrobić zrzuty statystyk, rozpisać wykonane działania optymalizacyjne, ale wiem, że trzeba je robić. Trzeba, bo klient MUSI wiedzieć za co płaci. Klient MUSI mieć pewność, że działania w ogóle są wykonywane. MUSI wiedzieć, że działania przynoszą efekty.

A co Ty, jako KLIENT, chciałbyś jeszcze widzieć w comiesięcznych raportach z działań SEO?

audytdzialanseo

 

Skontaktuj się z nami poprzez Facebooka i spytaj o ofertę!