10 milionów Polaków regularnie korzysta z aplikacji, które kilka lat temu zostały wykupione przez Facebooka. Mark Zuckerberg i spółka są w trakcie wprowadzania znaczących zmian na platformach zarządzanych przez największy serwis społecznościowy na świecie. Zobacz, jakie nowości w najbliższym czasie czekają na użytkowników Instagrama i WhatsAppa. Oddajmy Facebookowi to co facebookowskie.

źródło: BBCC

Artykuły na najpopularniejszych stronach internetowych poświęconych nowym mediom o zmianie nazwy dwóch największych aplikacji wykupionych przez serwis Facebook na przestrzeni ostatnich lat brzmiały jak typowy clickbait albo sztampowy żart opublikowany 1 kwietnia. Okazało się jednak, że zaskakujące informacje są prawdziwe i za kilka chwil Instagram oraz WhatsApp zmienią swoje nazwy. Całe szczęście, nie będą to zmiany rewolucyjne – do dotychczas znanego członu nazwy zarówno pierwszej, jak i drugiej aplikacji zostanie dodana fraza „from Facebook”.  W obu przypadkach oznacza to, że polscy użytkownicy swoje zdjęcia i wiadomości tekstowe będą przekazywali na Instagramie od Facebooka oraz na WhatsAppie od Facebooka.

Czym podyktowane są takie zmiany?


Zdaniem wielu ekspertów firma prowadzona przez Marka Zuckerberga doskonale zdaje sobie sprawę o słabnącej sile Facebooka i pragnie przypomnieć, że jest także w posiadaniu innych czołowych aplikacji na urządzenia mobilne. Służby prasowe Facebooka wydały oficjalne oświadczenie, w którym mówią o zwiększeniu klarowności informacji o produktach i usługach świadczących przez Facebook. Czy decyzję Zuckerberga i jego pracowników można w sposób racjonalny wytłumaczyć? Oczywiście, że tak. Facebook na zakup Instagrama i WhatsAppa wydał ponad 17 mld dolarów. Nic dziwnego, że pragnie przypominać wszystkim, że jest właścicielem aplikacji, z których korzysta miliardy użytkowników na całym świecie.

Koniec pogoni za instagramowymi serduszkami?

Lekka modyfikacja nazwy to nie jedyna nowość, która spotka użytkowników Instagrama w najbliższej przyszłości. Coraz głośniej mówi się o tym, że szefowie aplikacji zastanawiają się nad ukryciem spod postów dokładnej liczby uzbieranych serduszek. Według Instagrama, częściowe zatajenie takiej informacji miałoby na celu przeniesienie uwagi użytkownika na treść, a nie popularność danego wpisu. Aplikacja już od jakiegoś czasu dba o to, aby korzystanie z niej było całkowicie bezpieczne dla użytkowników. Na początku 2019 roku platforma udostępniła dostęp do informacji, jak dużo czasu na niej spędzają. Pojawiła się także zaostrzona cenzura dla treści kontrowersyjnych, a w USA działa funkcja, której celem jest ograniczenie do minimum cyber bullyingu, czyli znęcania się za pomocą aplikacji w sieci.

Nowy sposób prezentacji polubień miałby pomóc w walce z rosnącym zapotrzebowaniem na serduszka pod postami. Trend ten możemy zaobserwować nie tylko wśród influencerów oraz celebrytów, ale także wśród standardowych użytkowników aplikacji. Jak prawdopodobnie będzie wyglądał algorytm ukazujący ilość polubień pod postem? Idealnie pokazuje to zrzut ekranu, który już od kilku tygodni krąży po sieci. Jego autorką jest jedna z użytkowniczek portalu Twitter, która poinformowała obserwatorów o trwających testach Instagrama.

źródło: Twitter wongmjane

Czy dla instagramowiczów będzie to całkowita nowość? Nie. Podobny sposób prezentacji polubień stosowany jest od dawna przy materiałach wideo udostępnianych w aplikacji, gdzie pod postem dostępna jest jedynie liczba wyświetleń i dopiero kliknięcie w te pole otworzy kolejną kartę, z której możemy wywnioskować kto wyświetlił i kto polubił film. Otwarte pozostaje pytanie, jak nowy sposób prezentacji polubień wpłynie na się rynek influencerów, dla których Instagram stał się głównym źródłem zarobków i sposobem na życie?

Nazwa i polubienia to tylko początek wielkich zmian?

O tym, że programiści Instagrama planują całkowite odświeżenie interfejsu aplikacji wiadomo już od końcówki 2018 roku. Wówczas wielu użytkowników trafiło na testowaną wersję nowego sposobu przeglądania instagramowej osi czasu. Dotychczasowe przewijanie palcem w dół miało zostać zastąpione przez przesuwanie w prawo i lewo. To mechanizm dobrze znany użytkownikom Stories. Testowana nowość spotkała się z bardzo dużą krytyką instagramowiczów. Na Twitterze można było doszukać się informacji, jakoby nowy sposób prezentacji zdjęć obserwowanych profili miał na celu wymuszenie na użytkownikach oglądanie reklam pomiędzy treściami. Ostatecznie Instagram powrócił do pierwotnego interfejsu, a szef aplikacji na profilach społecznościowych zamieścił informację o tym, że nowy sposób prezentacji treści miał charakter jedynie testu. Nie wypadł on chyba najlepiej.