13 błędów w pozycjonowaniu sklepu internetowego

Autor: Justyna Zienkiewicz

Doświadczenie najpierw agencyjne, potem freelancerskie. Dba o link building i content marketing dla klientów. Szkoli z zakresu SEO i copywritingu na konferencjach i szkoleniach wewnętrznych. Prywatnie pasjonatka geocachingu, obróbki drewna i chodzenia po górach.
~|icon_grid-2×2~|elegant-themes~|solid
~|icon_comment~|elegant-themes~|solid
~|icon_table~|elegant-themes~|outline

11 marca 2021

Zwykle na blogu piszemy o dobrych praktykach związanych z pozycjonowaniem sklepów internetowych i stron usługowych. Dajemy wskazówki, co zrobić, aby poprawić widoczność strony w Google. Dzisiaj chciałabym podejść do tematu od innej strony i wskazać błędy w pozycjonowaniu sklepu internetowego oraz ich konsekwencje.

Błędy on-site

Najczęściej zgłaszają się do nas właściciele sklepów internetowych, które nie są dobrze zoptymalizowane. To właśnie audyt strony internetowej, który wykonujemy po rozpoczęciu współpracy ma wskazać niedociągnięcia, które rzucają kłody pod nogi robotom Google’a.

Nieindeksowanie sklepu internetowego

Niech rzuci kamieniem ten SEO-wiec, któremu nie zdarzyło się przez przypadek wyindeksowanie całego serwisu, czy sklepu internetowego. Takie błędy zdarzają się świadomym specjalistom, którzy są w stanie szybko zareagować, zdarzają też właścicielom sklepów. Nadanie parametru noindex na całą stronę sprawi, że ta będzie blokowała dostęp robotom Google, tym samym albo z niego zniknie albo nie pojawi się, dopóki noindex nie zostanie zdjęte.

Co się stanie, gdy noindex będzie w nowym, świeżym sklepie internetowym? Po prostu nie będzie on widoczny w Google – klient może tego nie zauważyć przez wiele miesięcy. Co natomiast, gdy parametr noindex zostanie nadany w istniejącym już sklepie internetowym, w dodatku o dużym ruchu z wyszukiwarek? Strona się wyindeksuje, czyli zniknie z wyników wyszukiwania Google, co może odbić się na liczbie odwiedzin oraz zamówień.

Jak sprawdzić, czy sklep ma włączony parametr index,follow, zamiast noindex? Możesz to zrobić, sprawdzając źródło. Możesz też zobaczyć liczbę zaindeksowanych podstron poprzez wpisanie w Google operatora site:, a dokładnie site:adressklepu.pl. Otrzymasz listę zaindeksowanych podstron.

Indeksowanie wszystkiego

Tak samo, jak nieindeksowanie sklepu internetowego nie jest dobre, tak i indeksowanie wszystkich podstron może wpłynąć na widoczność. Czego nie warto indeksować? Podstron, które mają nikłą lub zerową wartość dla robotów Google’a oraz samego użytkownika.

Nie warto indeksować podstron informacyjnych, np. regulaminu, czy polityki prywatności sklepu oraz innych, na które potencjalny użytkownik raczej nie trafi. To jednak nie wszystko. Są sklepy internetowe zbudowane w taki sposób, że wyszukiwanie produktów następuje po zaznaczeniu filtrów, np. koloru butów, rozmiaru. Nie ma sensu indeksować adresów url generowanych poprzez zaznaczenie filtrów. Dlaczego? Bo każde wewnętrzne wyszukiwanie klienta będzie indeksowane przez Google – wygeneruje się konkretny, rzadko powtarzalny URL, bo jeden klient wybierze buty w rozmiarze 39, niebieskie, do 200 zł, inny o innych parametrach.

Przykładem takiego sklepu jest atlas-obuwie.pl, który indeksuje takie wyszukiwania, jak np. to https://www.atlas-obuwie.pl/produkt.html?Bedingung=0&filter%5B0%5D=11&filter%5B1%5D=30&cHash=53aaa344bdb7e8f1d76120ca38e90031.

W wynikach wyszukiwania takie adresy prezentują się następująco:

Dużo zaindeksowanych, niepotrzebnych podstron sprawia, że moc strony rozchodzi się na więcej podstron, niż trzeba i marnuje się tzw. crawl budget (można to nazwać wytrzymałością robota do wędrówki po Twojej stronie). 

Jeśli masz ustawione wyszukiwanie po filtrach, po prostu zablokuj robotom dostęp do url-i, które się przy tym wyszukiwaniu tworzą (najczęściej mają w adresie stałe elementy takie, jak np. “search”, “filter”).

W sklepie najpewniej masz kategorie, a w nich wiele produktów, które są rozłożone na kolejne podstrony 2, 3, 4 itd.. Na każdej z nich jest ustalona liczba produktów, np. 25. Nie ma sensu, abyś indeksował kolejne podstrony listingu kategorii – wystarczy, że roboty będą miały dostęp do pierwszej. Klient, który trafi na pierwszą stronę danej kategorii z Google, poradzi sobie już z wyszukiwaniem konkretnego produktu.

Brak meta danych lub złe meta dane

Pisząc meta dane, mam na myśli title (tytuł SEO) i meta description (opis SEO). Brzmi enigmatycznie? Tytuł SEO i opis SEO to te elementy, które widzisz w wynikach wyszukiwania Google po wpisaniu konkretnej frazy. To swego rodzaju reprezentacja Twojego sklepu w Google.

Tytuł SEO ma wpływ na widoczność w Google – wpływa na pozycję. W tym przypadku, tytuł SEO zawiera:

Nazwę producenta + co sprzedaje producent w sklepie + brand sklepu.

Tak przygotowany title zawiera istotne dla Google słowa kluczowe, które pokrywają się z ofertą na tej podstronie oraz mogą być wpisywane przez potencjalnych użytkowników, szukających danych produktów.

Opis SEO, to krótka informacja na temat tego, co znajduje się na danej podstronie. Zawiera też call to action. Dedykowany title i opis SEO sprawią, że strona będzie lepiej wyglądać w wynikach wyszukiwania.

Przykład meta opisów, które nie wykorzystują swojego potencjału? Proszę.

Tytuł jest za krótki, a opis SEO nieustawiony, przez co po pierwsze jest ucięty, po drugie Google losowo wybrał, co będzie wyświetlał.

Jak sobie poradzić z tytułami SEO i opisami, gdy w sklepie są setki produktów oraz oczywiście kategorie? Przygotowanie ręcznie meta danych dla wszystkich może być czasochłonne. 

Warto przyjąć strategię, w której ustalimy priorytety, jakie meta dane będą najważniejsze.

Przygotuj meta dane dla:

  • Strony głównej
  • Wszystkich kategorii i podkategorii
  • Dla artykułów na blogu
  • Dla wybranych produktów, np. najlepiej sprzedających się
  • Jeśli to możliwe, dla reszty produktów ustaw schemat tytułu SEO, zawierający, np. Nazwę produktu i brand. Schemat może mieć postać, w zależności od oprogramowania sklepu, np. [product title] – brand. Również w przypadku opisu SEO, możesz ustawić taki schemat.*

*Nie każde oprogramowanie sklepu umożliwia ustawienie schematu z poziomu panelu. Możesz poprosić swojego programistę, aby dopisał stosowny kod.

Zduplikowana treść – duplicate content

Zduplikowana treść w sklepie internetowym to częsty problem – właściciele sklepów kopiują zazwyczaj opisy produktów. Z czego to wynika? Produkty do sklepów są często importowane z hurtowni, czy bezpośrednio od producentów, razem z opisami. Kilka czy kilkanaście sklepów może mieć produkty z jednej hurtowni. To sprawia, że produkty będą powielone na wielu stronach.

Google traktuje duplicate content jako czynnik obniżający pozycje strony. Co jednak, gdy i my, i konkurencja ma takie same opisy produktów? O ile Twój sklep ma kilkanaście, czy kilkadziesiąt produktów, możesz przygotować unikalne opisy. Problem występuje wtedy, gdy produktów masz tysiące. Dobrze, gdyby opis produktu miał minimum 1500-2000 znaków. W przypadku takiej skali, robi się praca na długie miesiące, czy nawet lata. Dość trudne w realizacji.

Jeśli masz kilka tysięcy produktów w sklepie internetowy, wybierz np. 30 o największej popularności i dla nich stwórz unikalne opisy. To pozwoli Ci choć trochę odróżnić się na tle konkurencji.

Oprócz opisów produktów, przygotuj opisy kategorii i popracuj nad blogiem. Google patrzy na sklep internetowy całościowo i każda nowa, unikalna treść jest ważna.

Upychanie słów kluczowych – keyword stuffing

Tak, jak źle przez Google może zostać odebrane duplikowanie treści czy ignorowanie mocy meta tagów, tak zbyt częste używanie słów kluczowych również nie jest polecane. Zbyt nasycone słowami kluczowymi treści mogą obniżać pozycję sklepu w wyszukiwarkach. Co to znaczy zbyt nasycone? Nie da się jednoznacznie określić, bo to zależy od samego tekstu – jego objętości, tematyki, konkurencyjności fraz. Niepolecaną praktyką jest jednak używanie słów kluczowych. co drugim zdaniu, w dodatku nieodmienionych. Tekst, który Tobie będzie się czytało źle, dla robotów Google może okazać się podejrzany.

Ile słów kluczowych na tekst można użyć? Zobacz, jak robi to konkurencja. Dodatkowo stosuj odmiany i synonimy – Google bardzo dobrze już sobie z tym radzi i „wie”, że np. fraza „dentysta” jest tożsama z frazą „stomatolog”.

Kanibalizacja – dwie lub więcej podstron na te same słowa kluczowe

Załóżmy, że masz sklep z butami. W ofercie masz buty sportowe, buty na obcasie, balerinki, szpilki i każda z nich stanowi kategorię. Zacząłeś też pisać bloga i powstało kilka artykułów o butach sportowych, które przyporządkowałeś do kategorii blogowej…buty sportowe. Zobacz – masz kategorię w sklepie „buty sportowe” oraz kategorię na blogu 'buty do biegania”. Google może mieć problem z oceną, którą podstroną masz rankować na to słowo kluczowe. Jeśli napiszesz artykułów na blogu o tytule „Najlepsze buty do biegania”, stworzysz tym samym kolejną podstronę z Twoją główną frazą.

O ile sama kategoria blogowa może nie mieć takiej mocy, żeby rankować w Google na wyżej wspomnianą frazę, o tyle porządny artykuł blogowy już tak. Najczęściej dochodzi właśnie do kanibalizowania się podstron z kategoriami i artykułami blogowymi. Dobieraj rozważnie tematy tytułów na bloga, np. odpowiadające na pytania potencjalnych klientów. W wyżej wymienionym przykładzie lepszym artykułem będzie taki o tytule „Buty do biegania dla początkujących – jak wybrać?”. Takim tytułem możesz też śmiało rozpocząć serię artykułów w temacie butów do biegania.

Niepoprawne linkowanie wewnętrzne

W sklepie internetowym, zwłaszcza o rozbudowanej strukturze, może się pojawić problem z linkowaniem wewnętrznym. Bez przyjętej strategii, możesz linkować do stron niepowiązanych z tą, z której link wychodzi. Może dojść też do sytuacji, że kilka razy pojawiają się linki do tej samej podstrony (np. w opisie kategorii linkujesz do innych kategorii, czy podkategorii, które już się znajdują w menu bocznym lub górnym).

Zdarza się też tak, że pojawiają się linki wewnętrzne do stron z błędami, np. 404. To tak, jakby robot Google trafił do ciemnej piwnicy, w której nic nie ma. Najlepiej poprawić takie linki. Podobnie jest w sytuacji, gdy linki prowadzą do stron, które zawierają przekierowanie. To niepotrzebna ścieżka, którą musi pokonać robot Google’a, a przecież nie musi. Wystarczy poprawić linki na od razu prawidłowe.

Zbyt ciężkie zdjęcia

Zdjęcia w sklepie internetowym to ważna rzecz – ludzie zwykle kupują „oczami”. Oznacza to, że powinieneś mieć kilka zdjęć każdego produktu, aby klient mógł go obejrzeć. Każde zdjęcie ma jakąś wagę – im więcej, tym dłużej strona będzie się ładowała.

Dlatego tak istotna jest odpowiednia optymalizacja zdjęć pod kątem ich wagi i rozdzielczości.

Nie jest dobrym pomysłem wrzucanie zdjęć produktowych prosto od fotografa, które często ważą po kilka-kilkanaście megabajtów.

Optymalna waga zdjęć nie powinna przekraczać 150-250 kB. Jeśli jeszcze nie zoptymalizowałeś zdjęć, zrób to koniecznie, pamiętaj też, aby w przyszłości wrzucać zdjęcia, które zachowają dobry stosunek waga-jakość.

ANIMACJE

Również wszelkie animacje w sklepie mogą spowalniać jego działanie. Staraj się je ograniczać. Jeśli strona musi załadować milion skryptów, to będzie to trwało wieki.

Błędy off-site

Pisząc off-site, mam na myśli to, co dzieje się poza stroną, ale bezpośrednio na nią wpływa – w przypadku SEO będą to linki. Google oficjalnie oświadczył, że kupowanie linków jest niezgodne z jego zasadami, Utopijna wizja zakłada, że Twój sklep internetowy będzie tak świetny, produkty tak rewelacyjne, że użytkownicy sami będą się dzielili linkami do niego. Byłoby fajnie, ale wtedy SEO-wcy mieliby trochę mniej pracy. 😉

Jeśli chcesz poważnie zaistnieć w wynikach wyszukiwania Google, ścigać się z konkurencją, musisz zdobywać linki do swojego sklepu. Jak? Opowiem Ci, jakich linków nie powinieneś zdobywać.

Google przygląda się temu, jakie linki prowadzą do Twojej strony i nieprzychylnym okiem spojrzy na:

  • Linki ze słabej jakości stron typu precle (pressel pages) – nafaszerowane tekstami bez ładu i składu, w których znajdują się linki, bez żadnej mocy.
  • Linki z katalogów SEO – te działały dość dobrze jak zaczynałam pracę, jakieś 9 lat temu. Strony dodawało się do katalogów, korzystając z automatów lub półautomatów (słynny SEOBohater :)).
  • Linki z profili Web 2.0, czyli np. znajdujące się w opisach forumowiczów.
  • Linki z forów – raz na jakiś czas można dodać kilka linków z dobrej jakości forów, bardziej dla urozmaicenia profilu linków. Dlaczego? Bo fora są już wystarczająco zaspamowane – wątki na nich zawierają odpowiedzi – każda z nich z jakimś linkiem. Wartość dla SEO? Żadna.
  • Linki ze słabej jakości zapleczy – firmy SEO, czy też same sklepy internetowe inwestują w zakładanie stron typu „zaplecze” – tematycznych lub ogólnotematycznych, na których po jakimś czasie można dodać link do sklepu. Jest to dobre rozwiązanie pod kilkoma warunkami. Po pierwsze – o zaplecze trzeba dbać – aktualizować je o nowe treści, zdobywać do niego linki – innymi słowy, dbać tak, jak o każdą pozycjonowaną stronę, aby zapewnić jej moc. Dla sklepu internetowego, zakładanie zaplecza może okazać się grą niewartą świeczki – lepiej budżet przeznaczony na zaplecze, wydać na mocne linki gdzieś na zewnątrz. Po drugie, nie ma sensu ciągłe linkowanie do sklepu z jednej czy kilku stron – takie działanie nie będzie miało dużej wartości, w dodatku Google może na to spojrzeć nieprzychylnym okiem.

Jakie linki zatem zdobywać? Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że z dobrej jakości stron. Stron, które mają widoczność w Google i ruch. Strategia zdobywania linków do sklepu to osobna kwestia – trzeba ją przemyśleć i celować tak, aby zdobywanie linków przyniosło pożądane efekty.

Błędy w SEO z perspektywy naszej dotychczasowej współpracy

Błędy w pozycjonowaniu sklepów zdarzają się osobom, które na własną rękę zajmują się SEO. Zdarzają się też przy współpracy z firmami SEO. Jakie? Powiem trochę o innych typach błędów, które popełniali klienci we współpracy z nami na przestrzeni lat istnienia ClueGroup.

Niewprowadzanie sugerowanych zmian z audytów SEO

Mieliśmy kilku klientów, którzy teoretycznie rozumieli, że SEO to współpraca obu stron. Teoretycznie. W praktyce, nie wprowadzali zmian z audytu, który dla nich stworzyliśmy. Nie wprowadzali miesiąc, dwa, czasem trzy, mimo „zaplecza” w postaci webdeweloperów. Przypominaliśmy o zmianach regularnie, wykonując kolejne działania według planu. Nie przynosiły one jednak pożądanych efektów. Pojawiały się maile pełne niezadowolenia. Zdarzyło nam się kilka razy zakończyć taką współpracę z naszej inicjatywy. Zdarzali się też klienci, którzy po 2-3 miesiącach rezygnowali ze współpracy, bo efektów nie widzieli. Nie wprowadzali koniecznych zmian, nie widzieli efektów, rezygnowali. Nadążasz?

Rezygnacja ze współpracy SEO po 2-3 miesiącach

Google potrzebuje czasu na roszady w wynikach wyszukiwania. Oznacza to, że nie da się zrobić spektakularnych efektów SEO w miesiąc czy dwa. Niektóre branże potrzebują pół roku, inne roku i więcej. SEO to inwestycja, o której zawsze przypominam w rozmowach z klientami. Zdarzyli się tacy, którzy rezygnowali ze współpracy zanim ta na dobre się rozpoczęła. Zwykle nie wiążemy się umowami na czas określony, najczęściej podpisujemy umowy na nieokreślony czas z miesięcznym okresem wypowiedzenia. To daje klientowi i nam furtkę, gdyby współpraca przez którąś ze stron nie układała się tak, jak zakładano. Ta furtka jest jednak czasem za szybko otwierana.

Istotne zmiany na stronie, o których nie wiemy

Raz czy dwa zdarzyło się, że klient wprowadził w sklepie zmiany, które destrukcyjnie wpłynęły na widoczność w Google, nie informując nas o tychże. Mamy takie zastrzeżenie w umowie, że o wszelkich zmianach na stronie, które mogą wpłynąć na SEO, klient powinien nas informować. Obecni trzymają się tych ustaleń. W tamtych przypadkach szybko udało nam się naprawić błędy i widoczność wróciła, jednak lepiej do takich sytuacji nie doprowadzać.

Jak widzisz, błędów w pozycjonowaniu sklepu internetowego można popełnić sporo. Właśnie dlatego, współpracę SEO rozpoczynamy od gruntownego audytu SEO – technicznego, contentu i linków, aby je wskazać i wyeliminować. W ten sposób budujemy sobie fundamentu pod przyszłe działania SEO.

Z jakimi błędami SEO Ty się spotkałeś przy pozycjonowaniu sklepu internetowego?

Podobne wpisy

 

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontakt z nami